Wyjazd do teatru
Dnia 12.12.2007 r. 37-osobowa grupa uczniów z naszej szkoły wraz z koordynatorem p. Jolantą Jaworską i innymi nauczycielami wybrała się do "Teatru Polskiego" w Szczecinie na sztukę pt. "Mistrz i Małgorzata" Michała Bułhakowa.
Po dotarciu do Szczecina, jak zwykle, uczniowie spędzili czas na zakupach w Centrum Handlowym "Galaxy", następnie wszyscy udaliśmy się do teatru.
Spektakl zaczął się o godz. 19:00. Była to humorystyczna, momentami zaś melancholijna opowieść o wielkiej miłości (i nie tylko...), w którą wplątany jest sam diabeł. A dokładniej? Proszę bardzo...
Głównymi bohaterami sztuki są Mistrz (Krzysztof Bień), Małgorzata (Katarzyna Bieschke) oraz diabeł, Woland (Jacek Polaczek). Pod postacią profesora czarnej magii Wolanda do Moskwy przybywa sam szatan. Towarzyszy mu dziwaczna i upiorna świta: demon-morderca Azazello, olbrzymi czarny kocur czyli demon-paź Behemot (Janicki), pokutujący za swe dawne przewiny rycerz Korowiow alias Fagot oraz służąca. Woland chce urządzić bal, a zgodnie z tradycją jego gospodyni musi mieć na imię Małgorzata i pochodzić z miasta, w którym ma odbywać się przyjęcie. Osobą wybraną przez diabła jest ukochana tytułowego Mistrza. W zamian za to, iż była gospodynią na balu mogła zażądać jednej rzeczy. Tą rzeczą było spotkanie ukochanego. Na koniec przedstawienia Mistrz i Małgorzata umierają. Scena ich śmierci jest bardzo ciekawie przedstawiona – z ciał leżących na kanapie "wychodzą" dusze, które razem wędrują do świata umarłych.
Sztuka łączyła w sobie cechy tradycyjnego teatru z cyrkiem, rewią i wodewilem. Scenografia do spektaklu była bardzo prosta, uboga, ograniczała się do kanapy oraz stolika z ulubionym napojem Rosjan, czyli wódką, oraz starego, zniszczonego łóżka. Aktorzy grali zarówno na scenie, jak i pośród publiczności. Akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach – w tyle sceny widać było sceny sprzed dwóch tysięcy lat, czyli proces Jezusa, a bliżej sceny współczesne, toczące się w szpitalu psychiatrycznym, bądź mieszkaniu dyrektora teatru.
Reżyser przedstawienia, czyli Adam Opatowicz, w bardzo ciekawy sposób pogodził ze sobą sceny rozgrywające się w tak odmiennych miejscach, tak różne od siebie. Wszystko zostało jeszcze wzbogacone o muzykę, wnoszącą do sztuki nastrój grozy, powagi sytuacji, a także filmów - niewyraźnych, prześwitujących, za którymi widzimy grę aktorów.
Jedynym mankamentem w przedstawieniu jest fakt, że reżyser musiał wyciąć wiele scen, ponieważ nie mógł oddać treści tak długiej książki w dwie godziny. Mogło to spowodować u miłośników książki, którzy dobrze znają jej treść i być może oczekują zobaczenia w spektaklu swoich ulubionych scen pewien niedosyt spowodowany pominięciem części wydarzeń.
W przedstawieniu było wiele scen komicznych, zabawnych, głównie ze względu na samą grę aktorów, czyli sposób mówienia, zachowania.
Czy było warto? Na to pytanie niech odpowie sobie każdy, kto widział. A kto nie był, niech żałuje.
- Aktualności
- Historia
- Motto szkoły
- Nauczyciele
- Rada rodziców
- Samorząd szkolny
- Szkolny System Oceniania
- Wykaz podręczników
- Zasady rekrutacji
- Tematy maturalne
- Kontakt
- BIP
- Archiwum
- Strony klasowe
- Zajęcia pozalekcyjne
- Plany lekcji
- Przydział świąt
- Forum
- Upload
- Dzwonki
- Kalendarz roku 2007/2008
- Przydatne linki
- Rady polonistki
